Największa partia w Sejmie nie zawsze jest tą, która tworzy rząd
W projekcji opartej na wrześniowym badaniu IBRiS dla Wirtualnej Polski KO zdobywa 189 mandatów, ale Lewica dokłada tylko 25, a PSL i Polska 2050 pozostają pod progiem. Po prawej stronie wszystkie cztery ugrupowania wchodzą do Sejmu i łącznie przekraczają granicę 231 miejsc.
Nie oznacza to jeszcze, że potrafiłyby wspólnie rządzić. Pokazuje jednak, dlaczego warto spojrzeć poza słupki poparcia: kto bez kogo nie ma większości i które partie mogą przesądzić o jej powstaniu.
Sześć partii w Sejmie, trzy pod kreską
W badaniu United Surveys by IBRiS dla WP, przeprowadzonym 4–6 września na próbie 1000 osób deklarujących udział w wyborach, KO zdobywa 30,2 proc. To wzrost o 2,9 pkt proc. wobec poprzedniego badania. PiS ma 19,2 proc., co oznacza spadek o 1,4 pkt proc.
Wyniki poszczególnych ugrupowań przedstawiają się następująco:
- Koalicja Obywatelska — 30,2 proc.
- Prawo i Sprawiedliwość — 19,2 proc.
- Konfederacja — 15,1 proc.
- Konfederacja Korony Polskiej — 6,8 proc.
- Lewica — 6,6 proc.
- Rozwój Plus — 6,0 proc.
- Razem — 4,0 proc.
- PSL — 3,7 proc.
- Polska 2050 — 0,5 proc.
Niezdecydowanych jest 7,9 proc. Pod progiem pozostają Razem, PSL i Polska 2050, które łącznie zbierają 8,2 proc. poparcia.
Kalkulator prof. Jarosława Flisa, którym posłużyły się WP i „Rzeczpospolita”, przekłada te wyniki na następujący podział miejsc:
- KO — 189 mandatów.
- PiS — 113 mandatów.
- Konfederacja — 85 mandatów.
- Konfederacja Korony Polskiej — 27 mandatów.
- Lewica — 25 mandatów.
- Rozwój Plus — 21 mandatów.
Obóz rządzący, reprezentowany w tej projekcji przez KO i Lewicę, ma 214 mandatów. Do większości brakuje 17. Cztery ugrupowania prawicowe mają razem 246 miejsc.
To projekcja modelu, a nie automatyczny wynik przeliczenia ogólnopolskich procentów. Rzeczywisty podział mandatów zależy również od rozkładu poparcia w poszczególnych okręgach.
W interaktywnej grafice Wirtualnego Sejmu możecie sami ułożyć dowolną koalicję i sprawdzić, komu wystarczy do 231 mandatów. Kilka wniosków z tej układanki omawiamy poniżej.
Skąd prawica ma 246 mandatów, skoro PiS słabnie
To najciekawszy paradoks tego sondażu. Jeszcze w styczniowym badaniu IBRiS dla WP PiS miał 26,2 proc. i projekcję 153 mandatów. Po lipcowym rozłamie, gdy Mateusz Morawiecki założył klub Rozwój Plus i wyprowadził część posłów, partia Jarosława Kaczyńskiego spadła poniżej 20 proc.
Do tego prawica jest podzielona między cztery osobne szyldy: PiS, dwie Konfederacje i nowy projekt Morawieckiego.
Takie rozdrobnienie może utrudniać walkę o mandaty, ale w tej projekcji nie pozbawia prawicy większości. Wszystkie cztery ugrupowania są nad progiem — żadne z nich nie wypada z podziału miejsc w Sejmie.
Inaczej wygląda sytuacja Razem, PSL i Polski 2050. Łącznie zbierają 8,2 proc. poparcia i nie uzyskują ani jednego mandatu. To niemal co jedenasty zdecydowany wyborca.
Dla obecnej koalicji szczególnie istotne są wyniki PSL i Polski 2050, czyli jej własnych partnerów. Poparcia dla Razem nie można natomiast automatycznie doliczać do zaplecza Tuska.
Do tego dochodzi sposób podziału mandatów między listy, które przekroczą próg. Metoda d’Hondta sprzyja większym ugrupowaniom, a znaczenie ma również rozkład ich poparcia w okręgach. KO z 30,2 proc. w badaniu otrzymuje w projekcji około 41 proc. miejsc w Sejmie.
W efekcie cztery ugrupowania prawicowe mają łącznie 47,1 proc. poparcia i 246 mandatów. KO z Lewicą — 36,8 proc. i 214 mandatów.
Nawet jeśli do tych ostatnich doliczymy poparcie dla PSL, Polski 2050 i Razem, otrzymamy 45 proc. Taka suma pokazuje skalę znaczenia progów, ale nie oznacza istnienia jednego politycznego bloku.
Rozgrywający z 6 procentami
Ten sondaż nie jest wyłącznie opowieścią o przewadze prawicy nad Tuskiem. Pokazuje również, jak w rozdrobnionym Sejmie mniejsze ugrupowanie może uzyskać pozycję znacznie silniejszą, niż sugeruje jego wynik procentowy. W tej projekcji taką szansę ma Mateusz Morawiecki.
PiS, Konfederacja i Konfederacja Korony Polskiej mają razem 225 mandatów — sześć za mało. Ten układ bez Morawieckiego nie ma większości. Z jego 21 mandatami uzyskuje 246.
Ale te same 21 mandatów dodane do KO i Lewicy daje 235 miejsc — także większość. Matematycznie Rozwój Plus może więc uzupełnić oba układy.
Politycznie to dwie zupełnie różne historie. Z samych liczb nie wynika, że współpraca Morawieckiego z Tuskiem jest realnym scenariuszem.
Rozwój Plus nie jest też jedyną partią, której mandaty pozwalają zbudować alternatywną większość. KO i Lewica z Konfederacją Korony Polskiej miałyby 241 miejsc. To kolejny przykład pokazujący, dlaczego arytmetykę trzeba oddzielać od politycznej wykonalności.
Jest jeszcze jeden wniosek: poza KO i PiS, które miałyby razem 302 mandaty, dwupartyjną większość tworzą także KO i Konfederacja — 274 mandaty. Sama dostępność takiego układu w kalkulatorze nie przesądza jednak o gotowości do współpracy.
Najmocniejszy wniosek pozostaje konkretny: w tej projekcji PiS i obie Konfederacje potrzebują Rozwoju Plus do większości. To daje Morawieckiemu potencjalnie silną pozycję negocjacyjną po prawej stronie sceny.
To projekcja, nie wynik wyborów
Najmocniejszy kontrargument brzmi: projekcje mandatowe na ponad rok przed planowymi wyborami są analizą scenariusza, a nie prognozą wyniku. Wybory planowo odbędą się jesienią 2027 r.
Wyniki blisko progu są szczególnie wrażliwe na niepewność pomiaru i niewielkie zmiany poparcia. PSL z wynikiem 3,7 proc. nie jest skazany na pozostanie poza Sejmem, a jego wejście zmieniłoby cały podział mandatów.
Do rozstrzygnięcia pozostaje także 7,9 proc. niezdecydowanych. Polska polityka zna również zjawisko przedwyborczej konsolidacji: przed wyborami w 2023 r. część ugrupowań łączyła siły we wspólnych komitetach, aby poprawić swoje szanse.
Dlatego 246 mandatów prawicy nie należy traktować jak wyniku wyborów ani zapowiedzi powstania wspólnego rządu. Cztery ugrupowania z arytmetyczną większością nadal musiałyby porozumieć się politycznie.
Mechanizm, który pokazuje ta projekcja, pozostaje jednak istotny. Rozdrobnienie nie musi pozbawiać większości, jeżeli wszystkie jego części przekraczają próg. Znacznie groźniejsza jest sytuacja, w której część potencjalnych partnerów pozostaje poza Sejmem. W tym badaniu właśnie z takim problemem mierzy się obóz rządzący.
Trzy scenariusze do wyborów
Z tej arytmetyki wynikają trzy scenariusze — wszystkie hipotetyczne, żaden przesądzony.
Konsolidacja pod presją progu
Jeśli Lewica, Razem i Polska 2050 albo KO i PSL wystartują wspólnie, mogą ograniczyć liczbę głosów oddanych na listy, które nie uczestniczą w podziale mandatów.
Nie da się jednak z góry założyć, że wspólna lista zachowa sumę poparcia wszystkich uczestników. Znaczenie ma również forma startu i obowiązujący ją próg. Potencjalny zysk mandatowy wymaga osobnej symulacji.
Negocjacje z Morawieckim
Jeśli podobny układ mandatów utrzyma się bliżej wyborów, były premier może stać się kluczowym partnerem dla PiS i obu Konfederacji.
Jego siła wynikałaby nie z dominacji w sondażach, lecz z tego, że bez jego ugrupowania ten blok nie osiąga 231 mandatów.
Dalsze osłabienie PiS
Różnica między 26,2 proc. w styczniu a 19,2 proc. we wrześniu to 7 punktów procentowych — ponad jedna czwarta styczniowego poziomu poparcia.
Porównanie trzeba jednak czytać w kontekście rozłamu i pojawienia się nowej oferty wyborczej. Jeśli Konfederacja zacznie trwale zbliżać się do PiS lub go wyprzedzać, zmieni się nie tylko rozkład mandatów, ale również układ sił na prawicy.
Pierwsze miejsce nie daje większości
W tej projekcji najwięcej głosów nie wystarcza do zdobycia większości. KO może świętować wzrost poparcia, a mimo to jej obecni partnerzy nie zapewniają 231 mandatów. Kluczowe okazują się wyniki ugrupowań blisko progu oraz zdolność partii do zbudowania koalicji.
Morawiecki z 6 proc. nie staje się automatycznie zwycięzcą wyborów. Ale jego 21 mandatów wystarcza, żeby PiS i obie Konfederacje przeszły od 225 do 246 miejsc. I właśnie dlatego w tej układance ma znaczenie znacznie większe, niż sugeruje sam wynik sondażowy.
Pytanie do czytelników
Czy partie obecnej koalicji powinny przed wyborami wystartować z jednej listy, nawet kosztem własnych szyldów — czy taki sojusz odebrałby Wam chęć głosowania na nie?
Dołącz do newslettera
Jeśli chcesz codziennie rano dostawać krótki, konkretny i uporządkowany przegląd najważniejszych wydarzeń w polskiej polityce, zapisz się do newslettera Wirtualnego Sejmu.