Co się wydarzyło
Sejm wysłuchał dwóch kandydatów na Rzecznika Praw Obywatelskich. Głosowanie może odbyć się jeszcze na tym samym posiedzeniu.
Kandydaturę Adama Borowskiego zgłosiła grupa posłów klubu Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Sylwię Gregorczyk-Abram zgłosili posłowie Koalicji Obywatelskiej (KO) oraz Lewicy. Każde z wystąpień było ograniczone czasowo do kilkunastu minut.
Borowski to działacz opozycji z czasów PRL. Otwarcie mówił, że nie ma wykształcenia prawniczego, i podkreślał, że konstytucja tego nie wymaga. Swoją kandydaturę oparł na konkretnych sprawach, które uznaje za przykłady łamania prawa.
Zdecydowałem się kandydować na Rzecznika Praw Obywatelskich, chociaż arytmetyka sejmowa jest jasna i wiadomo, w jakiej pozycji tutaj jestem.
W marcu 2026 roku Borowski został prawomocnie skazany na sześć miesięcy pozbawienia wolności za niewykonanie wcześniejszych wyroków nakazujących mu przeproszenie Romana Giertycha za wypowiedź z 2020 roku. Borowski deklarował publicznie, że przeprosin nie wykona nawet za cenę odbycia kary. Od lat kieruje także warszawskim Klubem Gazety Polskiej.
Gregorczyk-Abram to adwokatka zajmująca się ochroną praw człowieka od ponad dwudziestu lat. Powoływała się na sprawy prowadzone przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPC) oraz Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), a na mównicę przyniosła segregator z zapisem ponad trzydziestu godzin spotkań z obywatelami i organizacjami.
Praw człowieka nie poznałam ani na konferencjach, ani z podręczników. Poznawałam je na salach sądowych i podczas codziennych spotkań z osobami, które państwo zawiodło.
Jest współzałożycielką inicjatywy Wolne Sądy i Komitetu Obrony Sprawiedliwości — środowisk, które otwarcie krytykowały zmiany w sądownictwie z lat 2015–2023. Od maja 2025 roku przewodniczy działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości komisji badającej mechanizmy represji wobec organizacji społecznych z tego okresu — co część komentatorów wskazuje jako argument w dyskusji o jej niezależności od obecnej władzy.
Co mówi konstytucja?
Pozycję urzędu wyznacza rozdział IX Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. To on decyduje o tym, kto rzecznika wybiera, na jak długo i na jakich zasadach działa.
Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych.
To treść art. 208 Konstytucji RP. O sposobie wyboru i długości kadencji mówi kolejny artykuł:
rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu na pięć lat.
Zgodnie z ustawą o RPO ta sama osoba nie może pełnić tej funkcji dłużej niż przez dwie kadencje.
Rzecznik Praw Obywatelskich jest powoływany przez Sejm za zgodą Senatu na 5 lat.
Konstytucja gwarantuje też niezależność urzędu. Zgodnie z art. 210 rzecznik jest w swojej działalności niezawisły, niezależny od innych organów państwowych i odpowiada jedynie przed Sejmem. Rzecznik nie może być członkiem partii politycznej ani związku zawodowego.
Dwie wizje urzędu
Różnica między kandydatami nie sprowadza się do życiorysów. To spór o sam model urzędu: strażnik, który głośno alarmuje opinię publiczną, czy prawnik, który zmienia praktykę państwa od środka.
Adam Borowski — rzecznik, który alarmuje
Borowski przedstawił RPO przede wszystkim jako strażnika. Podkreślał, że rzecznik nie ma narzędzi, by samodzielnie zatrzymać łamanie prawa, więc jego głównym zadaniem jest ostrzeganie.
Rzecznik praw obywatelskich nie jest w stanie zatrzymać bezprawia. Nie jest w stanie. Nie ma takich narzędzi. On jest strażnikiem.
Za najważniejsze zadanie uznał alarmowanie opinii publicznej o łamaniu prawa. Brak wykształcenia prawniczego skomentował własną formułą.
Nie trzeba mieć kodeksu karnego w głowie. Wystarczy, że głowa jest w kodeksie karnym.
Najważniejsze elementy jego wystąpienia:
-
Powtarzana teza, że moja ojczyzna bezprawiem stoi, ilustrowana konkretnymi sprawami, m.in. sprawą zabójstwa Jolanty Brzeskiej oraz sprawami osób długo przebywających w areszcie.
-
Deklaracja niezależności od własnego zaplecza: Ja nie będę rzecznikiem partii tego środowiska, które za mną głosowało.
-
Odwołanie do zasady przypisywanej Wolterowi o prawie każdego do wypowiadania własnego zdania.
-
Zapowiedź stylu działania opartego na jawnym nagłaśnianiu spraw.
Będę o tym krzyczał. Będę o tym wrzeszczał. Będę o tym mówił na konferencjach prasowych.
Wymieniane przez Borowskiego sprawy i oceny „bezprawia" to jego stanowisko jako kandydata, a nie ustalenia niezależnie potwierdzone w tym artykule.
Sylwia Gregorczyk-Abram — rzecznik, który zmienia system
Gregorczyk-Abram postawiła na model urzędu działającego przez prawo, litygację strategiczną i zmianę praktyki instytucji. Punktem wyjścia uczyniła konstytucję.
Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej jest konstytucją praw człowieka. Rzecznik nie jest kolejnym urzędem. Jest dopełnieniem systemu ochrony praw człowieka.
Wskazywała konkretne obszary zaniedbań państwa, odwołując się do przepisów konstytucji — prawa do sądu (art. 45), godności człowieka (art. 30), równości (art. 32) i ochrony zdrowia(art. 68).
Najważniejsze elementy jej wystąpienia:
-
Przewlekłość postępowań i nadużywanie tymczasowego aresztowania. Podała, że tylko w ubiegłym roku wysokość odszkodowań za niesłuszne aresztowania przekroczyła dziesięć milionów złotych.
-
Prawa osób z niepełnosprawnościami, osób starszych i pacjentów oraz kwestia asystencji osobistej.
-
Zagrożenia ze strony nowych technologii, w tym dezinformacji, deepfake'ów i sztucznej inteligencji.
-
Wyjście urzędu poza stolicę: wskazała, że dziś działają tylko trzy delegatury Biura, a we wschodniej Polsce nie ma ani jednej.
-
Podkreślała, że dostępność urzędu i kontakt z obywatelami są warunkiem jego skuteczności.
O skutecznej realizacji praw człowieka nie może decydować kod pocztowy.
Kończąc, określiła rolę rzecznika w jednym zdaniu.
Jestem gotowa być adwokatką wszystkich obywateli, wierną konstytucji, niezależną od władzy i stojącą zawsze po stronie tych, których głos jest najsłabiej słyszalny.
Zarys sytuacji politycznej
Wybór RPO odbywa się w konkretnym układzie sił. Większością w Sejmie i w Senacie dysponuje koalicja rządząca (KO, Polska 2050, PSL i Lewica), a PiS pozostaje w opozycji. To koalicja 15 października zgłosiła Sylwię Gregorczyk-Abram.
Ma to bezpośrednie znaczenie dla wyniku. Rzecznika wybiera się bezwzględną większością głosów w Sejmie, a następnie potrzebna jest zgoda Senatu — a w obu izbach przewagę ma dziś ten sam obóz. Dlatego to Gregorczyk-Abram jest wskazywana jako bliższa objęcia urzędu, co pośrednio przyznał sam Borowski, mówiąc o jasnej arytmetyce sejmowej.
Obecny rzecznik, prof. Marcin Wiącek, objął urząd w 2021 roku jako kandydat kompromisowy, akceptowany wówczas przez różne strony sceny politycznej. Tym razem porozumienia ponad podziałami zabrakło i do izby wpłynęły dwie konkurencyjne kandydatury.
Co wydarzy się dalej?
Głosowanie nad wyborem rzecznika może znaleźć się w porządku posiedzenia Sejmu zaplanowanego na dni 15–17 lipca. Jeśli Sejm dokona wyboru, kandydatura trafi do Senatu, którego zgoda jest konieczna do skutecznego powołania.
Kadencja prof. Marcina Wiącka kończy się 23 lipca. Jeżeli do tego czasu nowy rzecznik nie zostanie wybrany i zaprzysiężony, dotychczasowy RPO pełni obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez następcę. Ostateczny wynik zależy od frekwencji i dyscypliny głosowania w obu izbach.
Co z tego wynika?
Sejm nie wybiera po prostu następcy Marcina Wiącka. Rozstrzyga między dwoma pomysłami na ten sam urząd: głośnym strażnikiem, który stawia na alarmowanie opinii publicznej, i prawniczką, która chce działać przez sądy, ustawy i codzienną pracę biura. Przy obecnej przewadze koalicji w obu izbach faworytką pozostaje Sylwia Gregorczyk-Abram, ale rozstrzyga dopiero głosowanie w Sejmie i zgoda Senatu — a do końca kadencji obecnego rzecznika zostało kilka dni.