Co ustaliły media
Informację o możliwej walce ujawnił dziennik „Rzeczpospolita". Według tych doniesień Łukasz Mejza miałby wystąpić na gali PRIME SHOW MMA — jednej z największych polskich federacji freak-fightowych — a jego rywalem ma być Jacek Murański. Termin, o którym mówią media, to październik 2026 roku, z zastrzeżeniem, że data może się jeszcze przesunąć.
Kim jest przeciwnik
Jacek Murański, znany jako „Muran", to jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiego freak fightu. Występował m.in. w Fame MMA i Prime MMA, a w klatce mierzył się z takimi postaciami jak Marcin Najman czy Arkadiusz Tańcula. W środowisku kojarzony jest z ostrym stylem prowadzenia sporów medialnych — co w tej formule bywa równie ważne jak sama walka.
Na jakich zasadach
Media opisują formułę starcia jako „hooligan style" — wariant, w którym dozwolone jest niemal wszystko poza ciosami w tył głowy i w części intymne. Walki toczy się w małych rękawicach, które sprzyjają nokautom. To formuła nastawiona na widowiskowość i ryzyko, a nie na sportową rywalizację w klasycznym rozumieniu.
Milion złotych i cel charytatywny
W doniesieniach powtarza się kwota miliona złotych. Sam Mejza deklaruje, że gdyby do walki doszło, pieniądze przeznaczyłby na cele charytatywne — wskazywał na schronisko dla zwierząt oraz pomoc dzieciom chorym onkologicznie. To deklaracja polityka, a nie potwierdzona wartość kontraktu.
Spór o to, co podpisano
Tu doniesienia się rozjeżdżają. Jacek Murański twierdzi, że formalności ma już za sobą.
„Tak, podpisałem już regulamin walki z Mejzą" — mówi Murański.
Sam Mejza temu zaprzecza.
„Są poważne oferty, nawet kilka, i wierzę, że dojdziemy do porozumienia, ale jeszcze kontraktu nie podpisałem" — przekazał poseł.
Mejza sugeruje przy tym, że rozgłos jest na rękę drugiej stronie. To rozbieżność, której na tym etapie nie da się rozstrzygnąć — jedna strona mówi o podpisanym regulaminie, druga o ofertach, które dopiero są negocjowane.
Dlaczego to byłby precedens
Freak fighty gościły już osoby kojarzone z polityką — pojawiali się w nich m.in. Marianna Schreiber czy Przemysław Czarnecki. Żaden z nich nie był jednak w momencie walki urzędującym posłem. Mejza mandat zachowuje; z klubu parlamentarnego PiS odszedł wiosną 2026 roku i funkcjonuje dziś jako poseł niezrzeszony. Gdyby wszedł do klatki, byłby pierwszym czynnym posłem w historii polskich freak-fightów.
Kim jest Łukasz Mejza
Mejza to jedna z bardziej rozpoznawalnych i kontrowersyjnych postaci ostatnich lat w Sejmie. W 2021 roku stracił stanowisko wiceministra sportu po publikacjach dotyczących jego wcześniejszej działalności biznesowej. Regularnie wraca też w mediach przy okazji rekordowej liczby punktów karnych. Wejście do oktagonu wpisywałoby się w linię, w której polityk i tak funkcjonuje głównie jako postać medialna.
Co dalej
Na razie mamy doniesienia prasowe, zapowiedziany termin i dwie różne wersje tego, co zostało podpisane. Potwierdzeniem będzie dopiero oficjalne ogłoszenie walki przez federację. Do tego czasu warto traktować kolejne „szczegóły" jako element budowania napięcia wokół gali — bo w tej branży rozgłos przed walką bywa produktem samym w sobie.