Zegar tyka. Do końca ultimatum zostały godziny
Termin jest twardy: koniec dnia w czwartek 23 lipca 2026 roku, czyli północ z czwartku na piątek. W chwili publikacji tego tekstu do upływu ultimatum pozostawało niecałe siedem godzin, a najważniejszego podpisu wciąż nie było.
Mateusz Morawiecki nie złożył oświadczenia, którego zażądało kierownictwo PiS, i, jak wynika z jego wypowiedzi, składać go nie zamierza. To najpoważniejszy od lat kryzys w relacjach byłego premiera z Jarosławem Kaczyńskim, a odliczanie do północy zamieniło go w polityczny test siły.
Trzy godziny rozmów, zero rozstrzygnięcia
Ostatnią szansą na porozumienie było spotkanie na szczycie. 23 lipca, około południa, Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki rozmawiali przy Nowogrodzkiej przez blisko trzy godziny. Przełomu nie było.
Podsumował to rzecznik partii Rafał Bochenek:
„Rozmowy miały charakter konstruktywny, choć nie doprowadziły do rozstrzygnięcia sprawy zasadniczej".
W praktyce oznacza to, że obie strony rozeszły się przy swoim, a zegar dalej odlicza czas do terminu.
Co miał podpisać były premier
Sedno sporu to jeden dokument. Uchwała kierownictwa PiS z 15 lipca zobowiązała posłów, senatorów i europosłów do złożenia oświadczenia, że nie są członkami organizacji prowadzących działalność polityczną i nie będą brać udziału w ich działaniach. Uchwała wprost obejmowała Stowarzyszenie Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego oraz Po Pierwsze Polska, kojarzone z Jackiem Sasinem i Tobiaszem Bocheńskim.
Dla byłego premiera to nie była zwykła formalność, lecz żądanie rozwiązania własnego zaplecza. I na to się nie zgodził.
Wpis Bochenka na X
Ton całej sprawie nadał rzecznik PiS, który stanowisko kierownictwa ogłaszał we wpisach na platformie X. Nie zostawił miejsca na interpretacje:
„Każdy parlamentarzysta i eurodeputowany, który chce pozostać w partii, powinien do końca dnia w czwartek złożyć stosowne oświadczenie. Czwartkowy termin jest ostateczny, a skutki jego upływu są nieodwracalne".
Bochenek dodał, czym grozi brak podpisu, i jak partia ocenia stowarzyszenie byłego premiera:
„Brak tego dokumentu jest równoznaczny ze zrzeczeniem się członkostwa w partii i w klubie parlamentarnym".
„Działalność w Stowarzyszeniu Rozwój Plus jest działalnością rozłamową i realizuje scenariusz pisany rękami wrogów".
„Jestem w PiS". Odpowiedź Morawieckiego
Były premier odmawia zarówno podpisu, jak i wyjścia z partii. Jego przekaz jest odwrotny do narracji Nowogrodzkiej:
„Jestem w PiS. Chcę być w tej naszej drużynie i w naszym obozie patriotycznym".
Zapewniał też, że nie czuje się z nikim skonfliktowany. Taka postawa stawia partię w kłopotliwej sytuacji: polityk nie wykonuje polecenia, ale jednocześnie deklaruje lojalność i nie składa rezygnacji. Cały spór sprowadza się więc do pytania, kto kogo w tej sytuacji „wyklucza".
„Tych oświadczeń nie podpiszemy". Obóz trzyma się razem
Morawiecki nie jest sam. Jego zaplecze zapowiada wspólny opór. Krzysztof Szczucki, jeden z sygnatariuszy listu do Kaczyńskiego, mówił wprost:
„My tych oświadczeń nie podpiszemy. Stowarzyszenia nie zlikwidujemy".
Obóz byłego premiera gra liczbami. Podkreśla, że list do prezesa podpisało 45 polityków, a to, według Łukasza Kmity, „duża grupa, której nie da się podzielić". Szczucki dodawał, że sam termin jest „zbyt fetyszyzowany", bo Komitet Polityczny, który formalnie decyduje o wykluczeniach, może zebrać się za tydzień, dwa albo miesiąc. Innymi słowy: upływ czwartku nie musi oznaczać natychmiastowego końca.
Wyłom: Obajtek podpisał
Jest jednak rysa na tej jedności. Jak poinformował Bochenek, oświadczenie złożył Daniel Obajtek, występując tym samym automatycznie z Rozwój Plus. Morawiecki reagował na to z dystansem, twierdząc, że deklaracji Obajtka nie widział. Odejście jednego z rozpoznawalnych nazwisk pokazuje, że presja kierownictwa realnie działa i że front wokół byłego premiera nie jest szczelny.
Co dalej po północy
Choć Bochenek mówi o „nieodwracalnych skutkach", o północy nie wydarzy się nic mechanicznego. Formalnie brak oświadczenia ma oznaczać zrzeczenie się członkostwa, ale ostatnie słowo należy do Komitetu Politycznego, który ma zebrać się dopiero w przyszłym tygodniu. To on zatwierdzi, kto zostaje, a kto wypada.
Dlatego realnych scenariuszy jest kilka: od twardego wykluczenia grupy Morawieckiego, przez zawieszenie sprawy i dalsze negocjacje, po kompromis, w którym stowarzyszenie zmieni formułę. Pewne jest jedno: po 23 lipca spór Kaczyński–Morawiecki wchodzi w fazę, z której trudno wyjść bez strat po którejś ze stron.