Ile realnie płacimy na stacjach
W połowie lipca 2026 roku średnie ceny paliw w Polsce wyglądają następująco: benzyna Pb95 to około 7,00–7,25 zł/l, Pb98 sięga już ponad 8 zł (na części stacji ok. 8,14 zł/l), a olej napędowy ON kosztuje 7,20–7,65 zł/l. Taniej jest tylko na gazie: autogaz LPG to około 3,20 zł/l.
Ceny różnią się między stacjami i województwami nawet o kilkanaście groszy na litrze, bo końcowa kwota to hurtowa cena netto plus marża stacji, a do tego 23 proc. VAT. Wspólny mianownik jest jednak jeden: jest drogo i wciąż rośnie.
Koniec pakietu CPN, czyli pierwszy skok
Pierwsze uderzenie kierowcy dostali na początku miesiąca. 1 lipca 2026 roku wygasł rządowy pakiet CPN („Ceny Paliw Niżej"), wprowadzony przez rząd Donalda Tuska pod koniec marca. Pakiet obniżał akcyzę do unijnego minimum, ścinał VAT na paliwa z 23 do 8 proc. i wprowadzał mechanizm ograniczania cen.
Gdy tarcza zniknęła, ceny natychmiast wystrzeliły. Skala podwyżek z 1 lipca była wyraźna:
- Pb95: +89 groszy na litrze,
- Pb98: +98 groszy na litrze,
- ON (diesel): +93 grosze na litrze,
- LPG: bez zmian, bo nie było objęte pakietem.
W praktyce oznaczało to, że kierowca, który nie zatankował 30 czerwca, następnego dnia płacił za pełny bak kilkadziesiąt złotych więcej.
„Pakiet był tymczasowy". Stanowisko rządu
Resort finansów broni decyzji, przypominając, że pakiet od początku miał wygasnąć. Minister finansów Andrzej Domański wskazywał, że interwencja była powiązana z sytuacją geopolityczną, a ceny ropy zdążyły spaść.
„Pakiet CPN zawsze był jasno komunikowany jako tymczasowy, powiązany z sytuacją na Bliskim Wschodzie" — mówił Domański, dodając, że baryłka ropy staniała ze 115–116 do około 70 dolarów.
Argument ma też drugą stronę: pakiet kosztował budżet państwa około 4,7 mld zł w okresie od końca marca do czerwca, czyli mniej więcej 1,6 mld zł miesięcznie. To pieniądze, których obrona przed dalszymi wydatkami jest równie zrozumiała, co niepopularna. Opozycja i część kierowców czytają to jednak prosto: rząd zdjął tarczę, więc rachunki wzrosły.
Druga fala, czyli Bliski Wschód
Na wygaśnięcie pakietu nałożył się drugi czynnik, tym razem całkowicie poza kontrolą Warszawy. W połowie lipca rynek zareagował na niepokojące doniesienia z Bliskiego Wschodu, a hurtowe notowania benzyny Pb95 osiągnęły najwyższy poziom od 2022 roku (5782 zł za metr sześcienny).
Efekt widać w prognozach. Analitycy e-petrol.pl spodziewają się, że w tygodniu 20–26 lipca ceny jeszcze pójdą w górę:
- Pb95: 7,09–7,22 zł/l,
- ON: 7,51–7,65 zł/l,
- LPG: 3,16–3,24 zł/l.
To scenariusz, w którym diesel realnie ociera się o granicę 8 zł, a benzyna na droższych stacjach dawno ją w tej okolicy przekroczyła.
Jak nie przepłacać
Jest jeden margines na oszczędność. Duże sieci, takie jak Orlen, Shell, BP czy Circle K, w wakacje kuszą rabatami w aplikacjach lojalnościowych, sięgającymi 35–40 groszy na litrze. Przy pełnym baku i regularnym tankowaniu to realna różnica w skali miesiąca. Warto też porównywać ceny między stacjami przy tej samej trasie, bo rozrzut bywa większy niż sam rabat.
Co dalej
Krótkoterminowo prognozy są niekorzystne: dopóki utrzymuje się napięcie na Bliskim Wschodzie i wysokie notowania hurtowe, ceny detaliczne będą raczej rosły niż spadały. Politycznie temat dopiero nabiera rozpędu. Rząd tłumaczy, że pakiet CPN był doraźną tarczą, a nie stałym rozwiązaniem, i że baryłka potaniała. Opozycja będzie z kolei pokazywać paragony ze stacji jako dowód, że po zdjęciu osłon kierowcy zostali z podwyżką sam na sam. Najbliższe tygodnie pokażą, czy presja na powrót jakiejś formy tarczy okaże się silniejsza niż argument o kosztach dla budżetu.