Podatek paliwowy przez Senat. Teraz decyduje prezydent
Co się wydarzyło
Senat przyjął bez poprawek ustawę o podatku od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. To oznacza, że ustawa nie wraca już do Sejmu, tylko trafia prosto na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. W czwartek za ustawą zagłosowało 59 senatorów, przeciw było 31, nikt się nie wstrzymał. Wcześniej senackie komisje odrzuciły poprawki zgłoszone przez PiS. To druga próba rządu. W nowej wersji zmieniono okres obowiązywania podatku, tak by objął czas od marca 2026 do marca 2027 roku, a nie tylko do końca 2026 roku. Chodzi o to, by odpowiedzieć na zarzut działania prawa wstecz, bo to właśnie retroakcję prezydent wskazywał, kierując poprzednią wersję do Trybunału Konstytucyjnego. Danina ma wynieść około 60 procent od nadzwyczajnych zysków, a rząd liczy na około 4 miliardy złotych, głównie od największych producentów paliw. Te pieniądze mają sfinansować powrót programu tańszego paliwa „Ceny Paliwa Niżej". Premier Donald Tusk zapowiada, że program ruszy, gdy tylko prezydent podpisze ustawę.
Dlaczego to ważne
To spór, który każdy kierowca zobaczy na stacji. Rząd obiecuje, że danina od koncernów pozwoli obniżyć ceny paliwa, a strona prezydencka ostrzega, że i tak zapłacą za to klienci. Stawką są realne pieniądze w portfelach.
Co dalej
Teraz ruch należy do prezydenta. Nawrocki może ustawę podpisać, zawetować albo znów skierować do Trybunału. W tle ma własny kontrprojekt, roboczo nazywany „Paliwo Kosztuje Normalnie", który zamiast nowego podatku zakłada zniesienie podatków i ograniczenie marż. Szykuje się kolejne starcie rządu z Pałacem.



