Wojna o ceny paliwa. Sejm uchwala podatek, prezydent kontruje
Co się wydarzyło
Sejm po raz drugi uchwalił podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych, a prezydent Karol Nawrocki niemal natychmiast złożył konkurencyjny projekt. To dwie różne recepty na to samo, czyli na wysokie ceny na stacjach. W piątek za rządową ustawą zagłosowało 237 posłów, przeciw było 202, a jeden się wstrzymał. Danina ma wynieść 60 procent od nadzwyczajnych zysków producentów paliw i 50 procent dla firm, które paliwo tylko sprzedają, a rząd liczy na około 4 miliardy złotych. Premier Donald Tusk zapowiada, że po podpisie prezydenta wróci program tańszego paliwa. Prezydent proponuje jednak coś odwrotnego. Jego projekt, roboczo nazywany „Paliwo Kosztuje Normalnie", zamiast nowego podatku zakłada zniesienie podatku od sprzedaży detalicznej paliw oraz ustawowe limity marż koncernów. Zdaniem jego doradców to mogłoby obniżyć ceny nawet o około 2 złote na litrze. Poprzednią wersję rządowego podatku Nawrocki wcześniej zablokował, kierując ją do Trybunału Konstytucyjnego.
Dlaczego to ważne
To spór, który każdy kierowca zobaczy na stacji. Obie strony obiecują tańsze paliwo, ale w zupełnie inny sposób. Rząd chce opodatkować zyski koncernów, a prezydent znieść podatki i ograniczyć marże. Stawką są realne pieniądze w portfelach.
Co dalej
Rządowa ustawa trafia do Senatu, a potem znów na biurko prezydenta, który może ją zawetować albo znów skierować do Trybunału. Równolegle w Sejmie pojawi się projekt prezydencki. Szykuje się kolejne starcie rządu z Pałacem.



