Partie polityczne
Jedno miejsce, dwóch Marcinów. Koalicja zdecyduje, kto zostanie wicemarszałkiem
Ociepa ma za sobą PiS, Horała – Rozwój Plus. Żaden nie ma większości. O wolnym miejscu w Prezydium Sejmu zdecydują więc głosy koalicji rządzącej.

Jedno miejsce, dwóch kandydatów
W Prezydium Sejmu pozostaje jedno wolne miejsce. Kandydatów jest dwóch: Marcin Ociepa z PiS oraz Marcin Horała z Rozwoju Plus.
Marszałek Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że nie planuje zwiększenia liczby miejsc w Prezydium. Sejm ma więc wybrać jednego z dwóch kandydatów.
I właśnie tutaj zaczyna się właściwa polityczna gra.
Ani PiS, ani Rozwój Plus nie dysponują większością wystarczającą do samodzielnego wyboru swojego kandydata. O wyniku zdecydują więc głosy innych klubów, przede wszystkim ugrupowań tworzących większość sejmową.
To oznacza, że wybór wicemarszałka opozycji może w praktyce zależeć od jego politycznych przeciwników.
Jak powstał ten problem
PiS od początku kadencji nie ma swojego przedstawiciela w Prezydium Sejmu. W listopadzie 2023 roku większość sejmowa nie poparła kandydatury Elżbiety Witek, a partia przez kolejne lata nie przedstawiła innej kandydatury.
Sytuacja zmieniła się po powstaniu klubu Rozwój Plus.
PiS zgłosił Marcina Ociepę, byłego wiceministra obrony. Rozwój Plus wystawił natomiast Marcina Horałę, byłego pełnomocnika rządu ds. CPK.
Klub Rozwój Plus proponował wcześniej zwiększenie liczby miejsc w Prezydium, tak aby swoich przedstawicieli mogły mieć oba ugrupowania. Do takiego rozwiązania jednak nie doszło. Sam Czarzasty powiedział w tym tygodniu jasno: jest jedno wolne miejsce i dwóch kandydatów.
Dlaczego wybór Horały byłby czymś więcej niż zwykłym głosowaniem
Formalnie chodzi o jedno z miejsc w Prezydium Sejmu.
Politycznie stawka jest większa.
Wybór Horały oznaczałby, że Rozwój Plus otrzymuje reprezentację w kierownictwie Sejmu, podczas gdy znacznie większy klub PiS nadal pozostaje bez swojego wicemarszałka.
Dla Rozwoju Plus byłby to ważny symbol instytucjonalny. Klub powstały po rozłamie na prawicy mógłby pokazać, że nie jest tylko grupą posłów oddzieloną od PiS, ale samodzielnym podmiotem posiadającym własnego przedstawiciela w Prezydium.
Dla PiS sytuacja byłaby odwrotna.
Partia, która przez prawie trzy lata utrzymywała, że jej kandydatką powinna pozostać Elżbieta Witek, po zmianie stanowiska nadal mogłaby nie odzyskać miejsca w kierownictwie Izby.
Koalicja dostaje możliwość ingerencji w konflikt po prawej stronie
To jest najciekawszy element całej sytuacji.
Większość sejmowa nie musi wybierać pomiędzy własnymi kandydatami. Może zdecydować, który z dwóch rywalizujących ze sobą klubów opozycyjnych otrzyma politycznie cenne stanowisko.
Doniesienia medialne wskazują, że w części koalicji pojawia się właśnie kalkulacja dotycząca wpływu tego głosowania na relacje pomiędzy PiS a Rozwojem Plus. W przypadku klubu Centrum polityk cytowany przez PAP mówił wprost, że KO i Lewica wolą „grać na dalsze skłócanie PiS-u i Rozwoju Plus”.
Jeżeli większość poprze Horałę, PiS może przedstawiać go jako polityka, który dostał funkcję dzięki głosom przeciwników.
Rozwój Plus może odpowiadać odwrotnie: PiS przez lata nie potrafił doprowadzić do wyboru własnego wicemarszałka i odrzucił możliwość rozwiązania, które pozwalałoby reprezentować oba kluby.
Jedno głosowanie może więc jednocześnie wzmocnić instytucjonalnie Rozwój Plus i dostarczyć PiS argumentu przeciwko niemu.
Jest jednak drugi problem
Spór nie dotyczy wyłącznie walki pomiędzy PiS a Rozwojem Plus.
Pojawia się również pytanie o sposób reprezentowania opozycji w Prezydium Sejmu.
PiS pozostaje znacznie większym klubem niż Rozwój Plus. Dlatego jego politycy mogą argumentować, że to największe ugrupowanie pozostające bez przedstawiciela w kierownictwie Izby powinno mieć pierwszeństwo.
Z drugiej strony przez dużą część kadencji PiS sam pozostawał przy kandydaturze Elżbiety Witek, mimo że nie miała ona wystarczającego poparcia innych klubów.
Rozwój Plus może więc odpowiedzieć, że wolne miejsce nie jest formalnie zarezerwowane dla PiS, a kandydaturę może zgłosić również inny klub.
Sednem sporu jest więc nie tylko nazwisko przyszłego wicemarszałka, ale również pytanie, kto powinien decydować o reprezentacji opozycji w Prezydium Sejmu.
Większość może wybrać opozycji jej przedstawiciela
I tutaj pojawia się najważniejszy problem ustrojowo-polityczny.
Jeżeli o wyborze przedstawiciela opozycji przesądzą głosy koalicji rządzącej, większość parlamentarna w praktyce wybierze tego kandydata opozycji, którego woli.
Nie oznacza to złamania regulaminu. O wyborze wicemarszałka decyduje Sejm w głosowaniu.
Politycznie powstaje jednak precedens, który może być w przyszłości używany przez każdą kolejną większość.
Dzisiejsza koalicja może uznać, że ma prawo wybrać spośród kandydatów opozycji tego, którego uważa za właściwego. Po zmianie władzy dokładnie ten sam argument może zostać zastosowany wobec niej.
Dlatego to głosowanie jest ciekawsze, niż sugerowałaby sama funkcja wicemarszałka.
Ociepa czy Horała? Tak naprawdę wybór dotyczy czegoś więcej
Oficjalnie posłowie będą głosowali nad dwoma nazwiskami.
W rzeczywistości na sali spotkają się trzy różne interesy.
PiS chce odzyskać miejsce w Prezydium i pokazać, że mimo rozłamu pozostaje główną siłą opozycji.
Rozwój Plus chce potwierdzić swoją samodzielność i uzyskać funkcję odpowiadającą statusowi jednego z większych klubów opozycyjnych.
Koalicja rządząca ma możliwość zdecydowania, któremu z tych środowisk pomóc w osiągnięciu celu.
To właśnie dlatego jedno pozornie techniczne głosowanie może stać się kolejnym etapem walki o układ sił po prawej stronie Sejmu.
PiS sam stworzył część problemu
Największą słabością stanowiska PiS pozostaje historia tego wakatu.
Przez znaczną część kadencji partia nie proponowała kandydatury, która mogłaby uzyskać większość w Sejmie. Dopiero po zmianach na prawicy pojawił się Marcin Ociepa.
W międzyczasie powstał jednak nowy klub, który również zażądał miejsca w Prezydium.
To zmieniło sytuację.
Jeszcze kilka miesięcy temu pytanie brzmiało: czy PiS powinien dostać swojego wicemarszałka?
Dzisiaj brzmi inaczej:
który z dwóch klubów opozycyjnych ma dostać ostatnie wolne miejsce?
I właśnie ta zmiana daje większości sejmowej realny wpływ na wynik sporu wewnątrz opozycji.
Jedno krzesło stało się elementem większej walki
Stanowisko wicemarszałka nie daje władzy porównywalnej z funkcją ministra czy przewodniczącego dużej komisji.
Ma jednak znaczenie instytucjonalne i symboliczne.
Przedstawiciel klubu zasiada w Prezydium Sejmu, prowadzi obrady i staje się jednym z najbardziej widocznych reprezentantów swojego ugrupowania w parlamencie.
Dlatego spór pomiędzy Ociepą a Horałą nie jest wyłącznie walką o funkcję.
To kolejny test tego, jak głęboki jest podział na prawej stronie i czy większość sejmowa będzie próbowała ten podział wykorzystywać.
W piątek Sejm ma zdecydować, kto zajmie wolne miejsce.
Niezależnie od wyniku samo głosowanie pokaże jednak coś więcej niż nazwisko nowego wicemarszałka: kto w obecnym Sejmie ma realny wpływ na układ sił wewnątrz opozycji.
Dołącz do newslettera Wirtualnego Sejmu
Polska polityka często rozstrzyga się nie w największych wystąpieniach, ale w pozornie technicznych głosowaniach takich jak to.
W newsletterze Wirtualnego Sejmu codziennie rano wybieramy najważniejsze wydarzenia i tłumaczymy, dlaczego naprawdę mają znaczenie.
WS Brief


