Partie polityczne
Tusk w Sejmie: „Rosja nie jest gotowa do żadnej poważnej rozmowy".
Donald Tusk wszedł na mównicę Sejmu poza planem posiedzenia i przez dwadzieścia minut opisywał, jak według wywiadów NATO, USA i Ukrainy będzie wyglądała najbliższa zima: drony odrzutowe i „przypadkowe" incydenty przy polskiej granicy.

Co premier powiedział z mównicy?
Tusk zaczął od sytuacji na wschodzie Polski.
Syreny odzywają się coraz częściej tam przy wschodniej granicy. Są związane z realnym zagrożeniem, ponieważ ataki z użyciem dronów, rakiet balistycznych, innego typu pocisków są w tej chwili przeprowadzane z niespotykaną do tej pory częstotliwością.
Premier zastrzegł, że nie przedstawia pewnej prognozy. Mówił o scenariuszu, który według informacji pochodzących od partnerów ze Stanów Zjednoczonych, NATO i Ukrainy oraz ze źródeł polskich ma być obecnie najbardziej prawdopodobny.
Chcę przedstawić opinii publicznej oraz paniom i panom posłom najbardziej prawdopodobny scenariusz na najbliższych kilka miesięcy, ponieważ jest to scenariusz zakładający poważne zdarzenia i wymagający od nas skupienia, powagi i przede wszystkim mentalnej gotowości do zdania trudnych egzaminów.
Według premiera szczególnie trudnym okresem mogą być późna jesień i zima.
Drony, logistyka i presja na Ukrainę
Jednym z głównych tematów wystąpienia były nowe rosyjskie drony odrzutowe.
Rosjanie wprowadzają na masową skalę nowy typ dronów. Drony odrzutowe poruszające się z bez porównania większą prędkością i działające na dużej wysokości, zanim spadną i uderzą w cel.
Tusk przekonywał, że obecne systemy obrony nie zawsze są przygotowane do skutecznego zwalczania tego typu maszyn. Według niego ostatnie ataki kilka kilometrów od polskiej granicy miały być przeprowadzane właśnie z wykorzystaniem uzbrojonych dronów odrzutowych.
Drugim elementem rosyjskiej strategii ma być systematyczne niszczenie ukraińskiej gospodarki i logistyki.
Celem Rosji dzisiaj jest zniszczenie w możliwie dużej skali gospodarki i logistyki Ukrainy. Na razie Ukrainy.
Premier mówił o atakach na miasta, magazyny i kolej. Według przedstawionych przez niego informacji Rosjanie zniszczyli w ostatnich tygodniach ponad 300 ukraińskich lokomotyw. Wspomniał także o atakach na polskie zakłady działające w Ukrainie.
Najważniejsze z polskiej perspektywy było jednak kolejne ostrzeżenie.
W planie rosyjskim, w ocenie wywiadów, są także hybrydowe uderzenia dronami i rakietami na państwa wspierające Ukrainę, w tym Polskę.
„Incydent” zamiast ataku
To właśnie ten fragment był jednym z najważniejszych elementów całego wystąpienia.
Tusk mówił o możliwości naruszania przestrzeni państw NATO w taki sposób, aby oficjalnie można było przedstawiać takie zdarzenia jako przypadki lub incydenty, a nie świadome ataki.
Istnieje realne ryzyko, że na teren któregoś z państw lub kilku państw NATO na wschodniej flance mogą wlatywać drony lub innego typu pociski, dokonywać nawet zniszczeń, i oficjalna narracja będzie taka, że jest to przypadek.
Według premiera celem takiej strategii byłoby podważanie wiarygodności NATO i testowanie gotowości państw Sojuszu do wspólnej reakcji.
Artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego opiera się na zasadzie wspólnej obrony. W praktyce reakcja polityczna zależy jednak również od tego, jak państwa Sojuszu zakwalifikują konkretne zdarzenie.
Seria niejednoznacznych incydentów mogłaby więc prowadzić nie tylko do problemu militarnego, ale również politycznego: sporu o to, gdzie kończy się przypadek, a zaczyna celowe działanie przeciwko państwu NATO.
Polska przygotowuje granicę
Wystąpienie zawierało również informacje o działaniach podejmowanych przez państwo.
Premier mówił między innymi o:
- wzmacnianiu posterunków Straży Granicznej przez saperów,
- budowie schronów Hesco Bastion,
- rozwinięciu obrony przeciwlotniczej przy przejściach granicznych,
- przygotowaniu grup ewakuacyjno-poszukiwawczych,
- gotowości do naprawy uszkodzonej infrastruktury,
- zwiększonej aktywności F-16 i śmigłowców.
Chcemy być gotowi do natychmiastowej naprawy, tak aby nikt nie miał wątpliwości, szczególnie w Rosji, że ich ataki przynoszą długotrwały skutek.
Ta część wystąpienia miała pokazać, że rząd nie ogranicza się do ostrzeżeń, ale przygotowuje infrastrukturę na możliwość wystąpienia incydentów przy granicy.
Polityczna oś przemówienia: artykuł 5
W drugiej części wystąpienia coraz wyraźniej było widać, że adresatem słów premiera są również polscy politycy.
Tusk zaapelował, aby nie podważać zobowiązań wynikających z członkostwa Polski w NATO.
To jest mój gorący apel do wszystkich bez wyjątku, niezależnie od politycznych barw, aby już nigdy w Polsce nie pojawił się żaden głos, który kwestionowałby lojalność Polski wobec sojuszników w kwestii realizacji artykułu piątego.
Argument premiera był prosty: Polska jako państwo położone na wschodniej flance może sama potrzebować solidarności pozostałych członków NATO.
Tusk zwrócił też uwagę, że w państwach zachodnich nie ma pełnej politycznej jednomyślności w sprawie skali zaangażowania w obronę wschodniej flanki.
To nie jest tak, że wszyscy politycy na Zachodzie, w Stanach Zjednoczonych czy w Europie, myślą o tym, jak bronić Polskę, Litwę, Łotwę czy Estonię.
W tej logice publiczne kwestionowanie przez polskich polityków zobowiązań wobec innych państw NATO mogłoby zostać później wykorzystane jako argument przeciwko zaangażowaniu sojuszników w obronę Polski.
Lojalność sojusznicza, wierność zobowiązaniom musi stać się naszym markowym znakiem.
Spór z Konfederacją
W tym miejscu wystąpienie weszło bezpośrednio w krajową politykę.
Tusk zwrócił się do polityków Konfederacji.
Zwracam się szczególnie do koleżanek i kolegów z Konfederacji, żeby w żadnym wypadku nie uczestniczyć, intencjonalnie lub nie, w promowaniu treści, na jakich bardzo zależy Rosjanom.
Premier połączył następnie krytykę Unii Europejskiej, sojuszników i Ukrainy z działaniami odpowiadającymi rosyjskiej strategii.
To nie była już informacja wywiadowcza, ale polityczna interpretacja premiera.
Z jednej strony Tusk argumentuje, że wypowiedzi podważające solidarność sojuszniczą mogą zostać wykorzystane przez Rosję oraz przez zachodnich polityków niechętnych angażowaniu się w obronę wschodniej flanki.
Z drugiej strony pozostaje pytanie o granicę między krytyką polityki rządu, Unii Europejskiej czy Ukrainy a rzeczywistym podważaniem zobowiązań sojuszniczych.
Co wiemy, a czego nie wiemy
Wystąpienie premiera łączyło konkretne informacje o działaniach państwa z ocenami dotyczącymi przyszłych działań Rosji.
Do pierwszej kategorii należą działania podejmowane przy polskiej granicy, rozbudowa obrony przeciwlotniczej czy przygotowanie infrastruktury na ewentualne uszkodzenia.
Druga część dotyczy prognoz i ocen wywiadowczych.
Tusk sam zaznaczał, że przedstawiany przez niego rozwój wydarzeń jest scenariuszem najbardziej prawdopodobnym według dostępnych źródeł, ale nie jedynym możliwym.
Podobnie należy traktować jego ocenę, że Rosja nie będzie zainteresowana poważnymi rozmowami pokojowymi przynajmniej do końca zimy.
Rosjanie nie są zainteresowani przynajmniej do końca zimy żadnymi poważnymi rozmowami, ponieważ są przekonani, że zima będzie tragicznie krytyczna dla Ukrainy.
Opinia publiczna otrzymała więc ocenę sytuacji opartą według premiera na informacjach wywiadowczych i rozmowach z sojusznikami, ale bez możliwości niezależnej weryfikacji wszystkich przedstawionych prognoz.
Co wynika z wystąpienia Tuska
Najważniejszym tematem przemówienia nie były same drony. Była nim odporność NATO na działania znajdujące się poniżej progu otwartego konfliktu.
Tusk przedstawił obraz Rosji, która nie musi bezpośrednio atakować państwa Sojuszu, aby sprawdzać jego reakcję. Wystarczą incydenty, naruszenia przestrzeni powietrznej i działania, których intencję można później kwestionować.
Jednocześnie premier wykorzystał ten argument do postawienia w centrum krajowej debaty kwestii lojalności sojuszniczej.
Wystąpienie miało więc dwa poziomy. Pierwszy dotyczył przygotowania Polski na bardziej niebezpieczne miesiące przy granicy z Ukrainą. Drugi tego, jak polscy politycy powinni mówić o NATO, Ukrainie i zobowiązaniach wobec sojuszników.
To właśnie ten drugi element może stać się głównym przedmiotem krajowego sporu.
Naród naprawdę nas wszystkich bez wyjątku będzie za to rozliczał.
Najbliższe miesiące pokażą, czy ostrzeżenia przedstawione przez premiera znajdą potwierdzenie w wydarzeniach przy wschodniej granicy oraz jak na kolejne incydenty reagować będą Polska i pozostali członkowie NATO.
Dołącz do newslettera
Jeśli chcesz codziennie rano dostawać krótki, konkretny i uporządkowany przegląd najważniejszych wydarzeń w polskiej polityce, zapisz się do newslettera Wirtualnego Sejmu.
WS Brief


