Afery

WOJNA O TRYBUNAŁ WYSZŁA NA ULICĘ! ILE ZAPŁACIMY ZA TEN CHAOS?

Barierki, sforsowana brama, policja wyprowadzająca protestujących, a w środku prezes Trybunału, który nie wpuszcza nowego sędziego do pracy. Środowe sceny pod Trybunałem Konstytucyjnym to kolejny rozdział wojny o jedną z najważniejszych instytucji w państwie.

WOJNA O TRYBUNAŁ WYSZŁA NA ULICĘ! ILE ZAPŁACIMY ZA TEN CHAOS?
fot. Piotr Tracz / Kancelaria Sejmu
Bartosz Dąbrowski14 października 20265 min czytania

Co się stało w środę?

O godzinie 9.00 w Sejmie Maciej Berek, do niedawna minister w rządzie Donalda Tuska, złożył ślubowanie jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Sejm wybrał go we wrześniu, ale prezydent Karol Nawrocki nie zaprosił go do Pałacu, by odebrać przysięgę. Berek ślubował więc w Sejmie, w obecności marszałka Włodzimierza Czarzastego, zwracając się formalnie „wobec prezydenta”, choć głowy państwa na sali nie było. Swoje ślubowanie potwierdził też u notariusza. W tym czasie pod siedzibą TK zbierali się protestujący, wśród nich osoby w kamizelkach Ruchu Obrony Granic, Robert Bąkiewicz, posłowie PiS z Antonim Macierewiczem na czele, a później także prezes PiS Jarosław Kaczyński. Demonstranci ustawili barierki, by zablokować wjazd, a część z nich sforsowała bramę i na chwilę weszła na teren Trybunału. Policja rozebrała barierki, odgrodziła protestujących i otworzyła bramę. Berek razem z kilkoma innymi sędziami wybranymi przez obecny Sejm wjechał do środka. Na tym się jednak skończyło. Prezes TK Bogdan Święczkowski oświadczył, że osoby, które nie złożyły ślubowania przed prezydentem, „próbowały wtargnąć do części sędziowskiej”, a on im to uniemożliwił. Berek nie został dopuszczony do orzekania i po kilkudziesięciu minutach wyjechał. Obie strony mówią o zamachu na państwo. Kaczyński nazwał wydarzenia „zamachem stanu”. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek ostrzegł z kolei, że każdy, kto uniemożliwi sędziom wykonywanie obowiązków, „zostanie postawiony najpierw przed prokuratorem, a później przed niezawisłym sądem”. Stołeczna policja zaprzeczyła doniesieniom części mediów o „szturmie” na Trybunał i zapewniła, że jej działania nie były wymierzone w TK.

Skąd ten spór?

Trybunał Konstytucyjny to „strażnik konstytucji”: sprawdza, czy uchwalane ustawy są z nią zgodne. Może uchylić przepisy, które łamią prawa obywateli, a każdy z nas może do niego wnieść skargę konstytucyjną. Spór o Trybunał trwa od lat. Obecna większość rządząca nie uznaje części jego składu, wybranego za rządów PiS, a rząd nie publikuje jego wyroków. Gdy w tym roku zaczęły wygasać kadencje sędziów, Sejm wybrał nowych. W marcu wskazał sześć osób, ale prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwóch, uznając, że przy wyborze pozostałych doszło do błędów. W czerwcu Sejm wybrał kolejnego sędziego, od którego prezydent przysięgę przyjął. We wrześniu przyszła kolej na Berka.

Kto ma rację?

Według rządu i Sejmu sprawa jest prosta: konstytucja mówi, że sędziów TK wybiera Sejm, a prezydent ma jedynie obowiązek odebrać od nich ślubowanie. Nie może go odmówić. Takie stanowisko poparła we wtorek Komisja Wenecka, doradczy organ Rady Europy, która uznała, że prezydent powinien niezwłocznie odbierać ślubowanie od wybranych sędziów. Kancelaria Prezydenta odpowiada, że opinia ta nie ma mocy prawnej. Prezydent i prezes TK stoją na stanowisku, że ustawa wymaga ślubowania „wobec prezydenta”, a uroczystość w Sejmie tego warunku nie spełnia. Wobec Berka Nawrocki ma też zastrzeżenia merytoryczne. Pyta, czy były minister spełnia wymóg dziesięciu lat doświadczenia zawodowego, i krytykuje wprowadzanie do Trybunału „kolejnego polityka”. W tej sprawie nie jest odosobniony: o wycofanie kandydatury apelowały do Berka także organizacje, które od lat krytykują PiS, m.in. Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Fundacja Batorego.

Co to oznacza dla zwykłych ludzi?

Ten spór może wydawać się sporem prawników i polityków, ale jego skutki odczuwają obywatele. Pierwszy i najbardziej konkretny problem to niepublikowane wyroki. Rząd od ponad roku nie ogłasza w Dzienniku Ustaw orzeczeń TK, także tych korzystnych dla obywateli. Przykładem jest wyrok z grudnia 2025 roku w sprawie świadczenia pielęgnacyjnego dla opiekunów osób niepełnosprawnych albo wcześniejszy wyrok dotyczący wcześniejszych emerytów. Ludzie, którzy wygrali przed Trybunałem, nie wiedzą, czy mogą z tego skorzystać. Sądy nie mają tu jednego zdania: Naczelny Sąd Administracyjny w lutym odrzucił wnioski o wznowienie postępowań oparte na niepublikowanym wyroku, a inne sądy, np. w Szczecinie i Lublinie, uznały, że takie wyroki trzeba stosować. W praktyce wynik sprawy może zależeć od tego, na jakiego sędziego się trafi. Drugi problem to chaos prawny na lata. Jeśli dziś każda strona uznaje „swoich” sędziów, to każdy przyszły wyrok TK będzie podważany przez drugą stronę jako wydany przez nieuprawnionych ludzi. Ustawy, które mają chronić nasze prawa albo nakładać na nas obowiązki, mogą utknąć w próżni, w której nikt nie wie, co obowiązuje. Trzeci problem to pieniądze. Za łamanie prawa do rzetelnego sądu płaci państwo, czyli podatnicy. Sędziowie, od których prezydent nie odebrał ślubowania, złożyli już skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Prawnicy od lat ostrzegają, że obywatele poszkodowani przez niepublikowanie wyroków mogą dochodzić odszkodowań. Wreszcie problem najbardziej widoczny w środę: spór wyszedł na ulicę. Gdy instytucje państwa nie potrafią rozstrzygnąć, kto ma prawo zasiadać w Trybunale, zaczynają o tym decydować barierki, przepychanki i to, kto stoi przy bramie.

Co dalej

Na razie nic nie wskazuje na szybkie porozumienie. Prezydent zapowiada, że nie uzna ślubowania Berka, prezes TK nie dopuszcza nowych sędziów do orzekania, a rząd grozi konsekwencjami karnymi tym, którzy blokują ich pracę. Prokuratura Krajowa prowadzi już śledztwo w sprawie nieodebrania ślubowania od sędziów wybranych w marcu. W najbliższych tygodniach możemy więc spodziewać się kolejnych prób wejścia do Trybunału, kolejnych protestów i kolejnych postępowań, a obywatele będą jeszcze dłużej czekać na odpowiedź na pytanie, kto w Polsce ostatecznie strzeże konstytucji.

WS Brief

5 minut, żeby wiedzieć, co naprawdę zmieniło się w polskiej polityce.

Czytaj dalej

  1. Paliwo za 2 zł, rachunek na 2,51 zł. Sprawdzamy kalkulator promowany przez TV Republikę
    Artykuł14 września 2026

    Paliwo za 2 zł, rachunek na 2,51 zł. Sprawdzamy kalkulator promowany przez TV Republikę

  2. CO OZNACZA ZWYCIĘSTWO GIBAŁY DLA KOALICJI? KRAKÓW WYSŁAŁ RZĄDOWI OSTRZEŻENIE
    Artykuł12 października 2026

    CO OZNACZA ZWYCIĘSTWO GIBAŁY DLA KOALICJI? KRAKÓW WYSŁAŁ RZĄDOWI OSTRZEŻENIE

  3. Jedno miejsce, dwóch Marcinów. Koalicja zdecyduje, kto zostanie wicemarszałkiem
    Oznaczenie pochodzenia grafiki: Grafika zmodyfikowana przy użyciu AI
    Artykuł18 września 2026

    Jedno miejsce, dwóch Marcinów. Koalicja zdecyduje, kto zostanie wicemarszałkiem