Afery

JAKI JEST PLAN KOALICJI NA WYGRANIE WYBORÓW? ABORCJA WRACA DO GRY.

Sejm przegłosował dwie ustawy liberalizujące prawo aborcyjne, choć niemal wszyscy spodziewają się, że prezydent je zawetuje. Dlaczego więc koalicja wraca do tematu teraz, rok przed wyborami? I czy wyborcy, którzy w 2020 roku wyszli na ulice, a w 2023 roku odsunęli PiS od władzy, dadzą się zmobilizować drugi raz? Pierwszą odpowiedź przyniosą obecne protesty.

Artykuł
Bartosz Dąbrowski22 października 20264 min czytania

We wtorek 20 października Sejm przyjął dwie ustawy. Pierwsza przywraca możliwość przerwania ciąży w przypadku ciężkiej wady płodu, czyli przesłankę, którą Trybunał Konstytucyjny uznał w 2020 roku za niekonstytucyjną. Poparło ją 233 posłów, 203 było przeciw. Druga, nowelizacja Kodeksu karnego, przewiduje częściową dekryminalizację aborcji za zgodą kobiety i znosi karalność pomocy w jej przeprowadzeniu. Przeszła minimalną większością: 217 głosów za, 213 przeciw, trzech posłów wstrzymało się od głosu.

O wyniku zdecydowała zmiana stanowiska części PSL. W lipcu 2024 roku podobny projekt przepadł. Tym razem poparło go dziesięciu ludowców, choć czternastu, w tym lider partii Władysław Kosiniak-Kamysz, wciąż było przeciw. Czym nie zaskarbił sobie miłości Marty Lempart. Przeciw głosował także Szymon Hołownia. 📺 Zobacz na YouTube

Obie ustawy trafią teraz do Senatu, a potem na biurko prezydenta. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki przypomniał, że Karol Nawrocki deklarował poparcie dla ochrony życia od poczęcia. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz nie wyklucza rozmów, ale zaznacza, że to rządzący powinni przyjść do Pałacu. Większość komentatorów uważa, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest weto.

Po co głosować nad ustawą, która nie wejdzie w życie?

Na to pytanie są dwie odpowiedzi. Pierwsza jest prosta: liberalizacja prawa aborcyjnego była jedną z głównych obietnic KO i Lewicy, a koalicja jest z niej rozliczana od trzech lat. Lewica od dawna nazywała te projekty „testem intencji” dla koalicjantów.

Druga odpowiedź jest polityczna. Rok przed wyborami parlamentarnymi koalicja wraca do tematu, który w przeszłości działał na jej korzyść. Komentatorzy zwracają uwagę, że w każdym scenariuszu rząd coś zyskuje. Jeśli prezydent podpisze ustawę o wadach płodu, koalicja ogłosi sukces. Jeśli ją zawetuje, temat aborcji wraca do kampanii, a prawica znów musi bronić stanowiska, które w 2020 roku wywołało gniew milionów ludzi.

W 2023 roku ten mechanizm zadziałał. Rekordowa mobilizacja młodych i kobiet przechyliła szalę na korzyść ówczesnej opozycji. Pytanie brzmi, czy da się to powtórzyć.

Trudno nie odnieść wrażenia, że weto nie jest dla koalicji porażką, tylko częścią planu. Ustawa, która trafi na biurko prezydenta, zmusza prawicę do zajęcia stanowiska. Każdy polityk PiS czy Konfederacji, który będzie bronił weta, dostarcza koalicji gotowego materiału do kampanii. Takie wypowiedzi łatwo zamienić w spoty i wpisy, które mają przypomnieć liberalnym wyborcom, dlaczego w 2023 roku tłumnie poszli do urn.

Celem nie musi być więc zmiana prawa, tylko wybranie dogodnego tematu kampanii wyborczej. Koalicja chce wrócić na pole, na którym raz już wygrała.

Problem: rozczarowani wyborcy

Z tym może być jednak trudniej. Część środowisk, które trzy lata temu mobilizowały wyborców, dziś czuje się zawiedziona. Czwartkowe protesty w 27 miastach, organizowane przez gdańską Fundację Widzialne i Ogólnopolski Strajk Kobiet, nie są protestami poparcia dla rządu. Są protestami przeciwko jego bezczynności. Strajk Kobiet zarzuca rządzącym, że przez trzy lata nie zrobili nic, a przede wszystkim nie przygotowali rozwiązań, które omijając weto prezydenta, poprawiłyby bezpieczeństwo kobiet w szpitalach. Organizacje alarmują, że pacjentki z ciążami zagrażającymi zdrowiu nadal słyszą w szpitalach, że lekarze nie mogą im legalnie pomóc. Wtorkowe ustawy aktywistki uważają za krok w dobrą stronę, ale daleko niewystarczający. Paradoksalnie to prezydent może okazać się dla koalicji ratunkiem. Jeśli Nawrocki zawetuje ustawy, część gniewu rozczarowanych wyborców może skierować się na niego, a nie na rząd. Koalicja dostanie wtedy argument: „my uchwaliliśmy, prezydent zablokował” i mogłaby dalej pchać ten temat w kampanii wyborczej.

Czy temat jeszcze grzeje?

Sondaże pokazują, że aborcja wciąż dzieli Polaków, ale nie jest już tematem, który porusza wszystkich. W czerwcowym badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” 44,7 proc. badanych chciało, by Sejm zajmował się liberalizacją, a 44,4 proc. było przeciw. Podział jest jednak wyraźnie polityczny: za jest 76 proc. wyborców koalicji, a 80 proc. wyborców opozycji jest przeciw. To ważne, bo pokazuje, że temat może zmobilizować własny elektorat, ale raczej nie przyciągnie nowych wyborców. A koalicja potrzebuje właśnie ich. W październikowym sondażu CBOS KO prowadzi z wynikiem 28,6 proc., ale PiS zyskał ponad 3 punkty, a obie Konfederacje razem mają ponad 20 proc. Według przeliczeń części pracowni prawica mogłaby dziś zbudować w Sejmie większość.

Test na ulicach

Odpowiedź na pytanie, czy aborcja znów może poruszyć wyborców, przyniesie pierwszy test już niedługo. Protesty zaplanowano m.in. w Warszawie, Krakowie, Gdańsku, Poznaniu, Wrocławiu i Łodzi, a organizatorki zapowiadają je jako największe od dwóch lat. Jeśli na ulice wyjdą tysiące ludzi, koalicja dostanie sygnał, że temat wciąż żyje. Kłopot w tym, że ten gniew jest dziś skierowany także w nią. Jeśli frekwencja będzie słaba, okaże się, że energia sprzed pięciu lat wygasła i że w 2027 roku rządzący będą musieli szukać innego paliwa do mobilizacji. Jedno jest pewne: Kraków dwa tygodnie temu pokazał, że wyborcy koalicji nie przychodzą do urn automatycznie. Aborcja może ich przekonać, by poszli jeszcze raz, ale tylko jeśli uwierzą, że tym razem coś się zmieni.

WS Brief

5 minut, żeby wiedzieć, co naprawdę zmieniło się w polskiej polityce.

Czytaj dalej

  1. Jedno miejsce, dwóch Marcinów. Koalicja zdecyduje, kto zostanie wicemarszałkiem
    Oznaczenie pochodzenia grafiki: Grafika zmodyfikowana przy użyciu AI
    Artykuł18 września 2026

    Jedno miejsce, dwóch Marcinów. Koalicja zdecyduje, kto zostanie wicemarszałkiem

  2. CO OZNACZA ZWYCIĘSTWO GIBAŁY DLA KOALICJI? KRAKÓW WYSŁAŁ RZĄDOWI OSTRZEŻENIE
    Artykuł12 października 2026

    CO OZNACZA ZWYCIĘSTWO GIBAŁY DLA KOALICJI? KRAKÓW WYSŁAŁ RZĄDOWI OSTRZEŻENIE

  3. Co dalej z Kacprzykiem? Żurek odpowiada
    Artykuł25 września 2026

    Co dalej z Kacprzykiem? Żurek odpowiada