Wojsko wyławia z Bałtyku rosyjskiego drona
Co się wydarzyło
Polskie wojsko wyłowiło z Bałtyku bezzałogowiec, który dopłynął do brzegu przy plaży w Rusinowie koło Jarosławca w województwie zachodniopomorskim. Według wstępnych oględzin to wojskowy dron pochodzący z Rosji. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał, że „wstępne oględziny wskazują, że to bezzałogowiec wojskowy pochodzący z Rosji", a służby zabezpieczają miejsce zdarzenia. Chodzi o maszynę typu Gerbera. Jak wyjaśnił rzecznik Dowództwa Operacyjnego, „należy domniemać, że ten dron przydryfował z wód międzynarodowych bądź z jeszcze dalszej lokalizacji". Obiekt najpierw zlokalizowała motorówka Marynarki Wojennej, a potem obserwowano go, aż dopłynął do brzegu. Wojsko zaznaczyło, że nie stwierdzono naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej. Sprawa dokłada się do napiętej sytuacji po weekendowych rosyjskich atakach dronami tuż przy granicy.
Dlaczego to ważne
Znalezisko na polskiej plaży to namacalny znak, że wojna toczy się coraz bliżej. Dla mieszkańców wybrzeża i całego kraju to pytanie o to, jak dobrze chroniona jest polska granica i przestrzeń nad Bałtykiem.
Co dalej
Dron trafi do szczegółowych badań, które mają potwierdzić jego pochodzenie i drogę. Rząd, który po weekendzie zapowiedział wzmocnienie granicy i „poważną odpowiedź" na eskalację, będzie musiał pokazać konkretne decyzje.



