Romanowski w prorosyjskim Naddniestrzu. Ukrywa się w Tyraspolu
Co się wydarzyło
Ścigany poseł PiS Marcin Romanowski ukrywa się w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza, czyli separatystycznej części Mołdawii pozostającej pod rosyjskim patronatem. Ustalił to reporter RMF FM. Trop jest mocny, bo pochodzi od samego posła. Romanowski wysłał do Sądu Okręgowego w Warszawie wniosek o list żelazny, który wpłynął 4 sierpnia, podpisany własnoręcznie i ze wskazaniem konkretnego adresu w Tyraspolu. Były wiceminister sprawiedliwości, który nadzorował Fundusz Sprawiedliwości, od około półtora roku ukrywa się za granicą. Najpierw był na Węgrzech, które ostatecznie odebrały mu status uchodźcy. Prokuratura postawiła mu 11 zarzutów, w tym udział w grupie przestępczej, a 12 sierpnia odrzuciła jego wniosek o uchylenie aresztu. W sieci i wśród polityków posypały się porównania do sędziego Tomasza Szmydta, który uciekł na Białoruś, oraz komentarze o „ruskim parasolu". Trzeba pamiętać, że Romanowski jest podejrzanym, a nie skazanym.
Dlaczego to ważne
To nie zwykła ucieczka przed sądem. Polski polityk ścigany listem gończym miałby się ukrywać w regionie kontrolowanym przez Rosję, gdzie działają rosyjskie służby. To rodzi pytania o bezpieczeństwo państwa i o to, w czyich rękach może się znaleźć.
Co dalej
Pełnomocnik zapowiada zażalenie na decyzję o areszcie. Kluczowe będzie, czy polskie służby potwierdzą miejsce pobytu i czy w ogóle możliwe jest sprowadzenie Romanowskiego do kraju.




