Premier zwołuje nadzwyczajną odprawę. „Możliwe są gorsze warianty"
Co się wydarzyło
Premier Donald Tusk zwołał w niedzielę nadzwyczajną odprawę w Rządowym Centrum Bezpieczeństwa. Powodem były nocne rosyjskie ataki dronami tuż przy polskiej granicy. W nocy rosyjskie drony, w tym maszyny odrzutowe, uderzały w zachodnią Ukrainę blisko granicy z Polską. Jeden z nich trafił pociąg relacji Kijów-Warszawa około kilometra od granicy, gdy na pokładzie było około 206 pasażerów. Inny spadł około pięciu kilometrów od przejścia w Dorohusku, uszkodzona została też stacja paliw. Polskie Dowództwo Operacyjne podniosło gotowość obrony powietrznej, a w powietrze poderwano samoloty F-16, śmigłowce i maszynę rozpoznawczą. Wojsko podkreśliło, że nie odnotowano naruszenia granicy Polski. Premier ostrzegł jednak, że „ataki tej nocy wskazują, że Rosjanie są gotowi użyć groźniejszego niż do tej pory sprzętu", i że „możliwe są gorsze warianty". Dodał, że nie można wykluczyć, iż eskalacja dotknie także polskiego terytorium.
Dlaczego to ważne
To najpoważniejszy sygnał zagrożenia od dawna. Dla zwykłych ludzi oznacza realne pytania o bezpieczeństwo przy wschodniej granicy, o ruch na przejściach i o to, jak państwo reaguje w takiej sytuacji.
Co dalej
Rząd zapowiada dodatkowe działania, w tym ściślejszą współpracę służb na przejściach granicznych. Kluczowe będą ustalenia z odprawy i decyzje w kolejnych dniach, bo premier mówi o zagrożeniu na najbliższe tygodnie.




